Wow... wracam po takiej przerwie, szczerze sam się zdziwiłem, że to tyle trwało
Tak szczerze to ten temat mam długo, długo zaczęty, ale nie wiedziałem jak do tego się zabrać ale...
no właśnie ale, po tak długim czasie w końcu wiem jak się zabrać za ten post.
Potrzebowałem coś zamknąć w swojej głowie oraz przy pomocy bliskich.
Zaczynamy:
każdy ale to każdy miał i będzie miał w swoim życiu takich ludzi wokół siebie.
Ludzi, których kochamy i mamy blisko siebie choć z tyłu głowy jest to przeświadczenie, że coś jest nie tak, że ta relacja nie powinna tak wyglądać.
To zawirowanie emocjonalne, że czym dłużej w czymś tkwisz i się dusisz.
Niby jest to szczęście, że są przy tobie, razem spędzacie czas oraz dzielicie się wieloma tematami.
Niby wszystko powinno być okej, prawda?
No nie do końca, czasami szczęście jest zgubne, dążąc za idealistycznym tokiem życia zapominamy o kwintesencji samego siebie oraz często zakłamujemy to co nas otacza, nie znaczy, że robimy to specjalnie, o nie!
Ludzie ciągle podążają za poznawaniem samych siebie, czasami rozwój wewnętrzny zmienia pogląd na wiele spraw.
To wtedy budzi się ta granica miedzy byciem w prawdziwej relacji, a relacji, która czasami jest toksyczna ale nie wygląda.
Mogą być ludzie, którzy są z nami ale drogi zmierzania przez świat się zmieniają z obu stron, chęć by zatrzymać kogoś na siłę, kto był ważny zaślepia to czy my się dobrze w tym czujemy.
Czy podążanie z kimś kto nas hamuje jest dobre?
Teraz już wiem, że nie, czasami trzeba odpuścić i iść dalej i nie ciągnąć kogoś za sobą, kogoś kto tego nie chce.
Pamiętacie każdy odgrywa jakąś rolę w naszym życiu.
Nie ciągnijmy tego, co po drodze w jakiś sposób umarło.
Będzie bolało, ale zaowocuje w przyszłości.
Tak ja to już wiem, a ty?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz